"Jutro będę Duży, dzisiaj jestem Mały" Mali kolarze UKS Krośnica walczą na trasach ogólnopolskich. Upał leje się z nieba, asfalt niemal płynie pod kołami, a peleton kilkudziesięciu młodych kolarzy pędzi jak jeden organizm. Na czele - nie tylko rywalizacja, ale przede wszystkim pasja i determinacja. Dla dzieci z UKS Krośnica początek wakacji oznaczał nie odpoczynek, lecz prawdziwe sportowe wyzwania. Podczas gdy większość relaksowała się i szukała ochłody w przydomowych basenach, mali adepci (być może przyszli mistrzowie wielkich tourów) spędzili dwa bardzo pracowite weekendy. Najpierw, w dniach 28-29 czerwca, uczestniczyli w Mistrzostwach Polski Szkół Podstawowych w kolarstwie szosowym w Raszkowie - imprezie, w której wzięło udział aż 600 młodych kolarzy z całego kraju. Wśród nich było 11 reprezentantów Szkółki Kolarskiej w Izbicku. Dla niektórych jak: Alicja Kala, Alessia i Fabienne Korzeniec, Maja Suślik, Lea Burnos czy Filip Matysek był to debiut na tak dużej i ważnej imprezie. To właśnie w takich zawodach kształtują się kolarskie charaktery - walka z własnymi słabościami, chęć zwycięstwa, odwaga, systematyczność cechy tak ważne w dorosłym życiu. Wynik nie jest tu najważniejszy - liczy się fakt, że młodzi zawodnicy muszą zmierzyć się ze startem w peletonie liczącym kilkudziesięciu zawodników, jadących ramię w ramię i od początku toczących bezpardonową walkę o każdy metr. Umiejętność jazdy w takich warunkach to już prawdziwe mistrzostwo! Najmłodszą zawodniczką była Lea Burnos. "Było bardzo ciasno. Rower przy rowerze. Bałam się, że ktoś mnie zahaczy, ale potem...potem już tylko jechałam i myślałam o mecie"- wspomina Lea. Kolejne wyzwanie przyszło kilka dni później - od 4 do 7 lipca młodzi kolarze UKS Krośnica wystartowali w trzyetapowym XXXV Ogólnopolskim Wyścigu Kolarskim Wysocko Wielki-Chynowa-Doroszew. Tym razem największym przeciwnikiem był... upał. 35°C w cieniu, rozgrzany asfalt, brak wiatru - warunki, które wymagały nie tylko kondycji, ale i niezwykłej wytrzymałości psychicznej. Świetnie spisała się Maja Suślik, która mimo krótkiego stażu treningowego (zaledwie dwa miesiące) pokazała ogromny potencjał: 13 miejsce w jeździe indywidualnej na czas. - "Jeszcze nie czuję się jak zawodniczka, ale dziś było dobrze. Chyba naprawdę to lubię"- śmieje się, wycierając pot z czoła. Drugi etap przynosi dramaty. Maja upada, traci cenne sekundy, ale nie poddaje się. - "Rowerek nie chciał jechać, łańcuch spadł... Straciłam minutę, ale w głowie miałam tylko jedno: dogonić ich!" I dogoniła. Mimo kraksy zajęła 14 miejsce, a trzeci etap ukończyła na 10 miejscu. Po wyścigu przyznała z uśmiechem - "W końcówce zabrakło mi trochę sił, ale wiem, że stać mnie na więcej" To miał być ostatni wysiłek. Ale życie napisało inny scenariusz. Tuż po starcie, na trasie doszło do kraksy, w której ucierpiały Lena Plucik i Alessia Korzeniec. Alessia, mimo bólu i łez oraz sportowej złości, wsiadła z powrotem na rower. - "Nie mogłam się poddać. Trener krzyknął: 'Dasz radę'. I dałam. Na ostatnich kilometrach nawet kogoś wyprzedziłam" - mówi z dumą. Lena niestety kończy wyścig w karetce, na szczęście bez poważniejszych obrażeń. - "Nie tak miało być... Wyścig kończę w karetce. Na szczęście tylko drobne stłuczenia i parę łez. Będzie kolejna szansa." Kolarstwo bywa postrzegane jako niebezpieczne, jednak dzięki nowoczesnemu sprzętowi, odpowiednim przełożeniom uniemożliwiającym rozwijanie nadmiernych prędkości, atestowanym kaskom i technice jazdy, której uczymy na treningach, jest bezpieczniejsze niż codzienna jazda na rowerze po ulicy. Trudnych warunków pogodowych nie wytrzymała Alicja Kala, której kłopoty zdrowotne nie pozwoliły na ukończenie wyścigu. - "Tak bardzo chciałam dojechać do końca... Ale ciało powiedziało stop. Patrzę na trasę, na peleton znikający w oddali. Wiem, że to nie koniec mojej przygody. Przypominam sobie Zieloną Górę - tam też walczyłam do ostatnich metrów. Wrócę silniejsza." Nie pisałem jeszcze o Fabienne która podobnie jak Maja zaliczyła udany występ, pokazując, że prawdziwa walka odbywa się w sercu. - "Nogi nie chcą kręcić. Każdy kilometr dłuży się w nieskończoność. 'Zejdź z trasy, odpocznij' - podpowiada głowa. Ale wtedy podjeżdża nasz wóz techniczny słyszę wujka Krzyśka "Dasz radę Fabienne", strumień zimnej wody, widzę przede mną kilka zawodniczek i jadę dalej. Powoli, ale do przodu. Na ostatnich kilometrach coś się zmienia - wracam do życia. Kończę na 17 miejscu. Moje małe zwycięstwo". Olaf Burnos, startujący w kategorii młodzik, pokazał ogromną determinację. Dla jego młodego organizmu sezon złożony z aż 12 wymagających startów był wyczerpujący, ale nie złamał jego ducha. - "Wiem, że moją bolączką jest jazda w grupie. Siły i prędkość mam, ale w peletonie czuję się jak w klatce. Nad tym muszę pracować. Jeśli to pokonam - będę wysoko. Dziś wykonałem plan: utrzymałem się grupie na pierwszej rundzie. To pierwszy krok." - mówi szczerze Olaf, zerkając na swój wyścigowy rower. U Olafa widać już ogromne zmęczenie sezonem - 12 startów to dużo dla tak młodego organizmu. To pokazuje jak ważny jest balans między rywalizacją a regeneracją. Treningi uczą ich techniki, taktyki, wytrzymałości i hartu ducha, ale równie ważne jest, by znaleźć czas na odpoczynek i radość z samej jazdy. Tylko wtedy ich pasja przetrwa lata. Dla nas to nowe doświadczenie. Mimo widocznego znużenia, Olaf wykonał plan - i utrzymał się w peletonie na pierwszej rundzie III etapu, w grupie około 80 zawodników. - "Na początku się bałem jak nigdy. Ale utrzymałem się. Teraz wiem, że mogę dać radę jeszcze lepiej"-dodaje z uśmiechem myśląc o kolejnych wyzwaniach. Przed nami kolejne wakacyjne tygodnie. Mam nadzieję, że znajdziecie czas na odpoczynek, ale też nie zapomnicie o rowerze i zamiast scrollować na smartfonie, wsiądziecie na dwa kółka i pokręcicie trochę dla przyjemności. W sierpniu planujemy obóz kolarski, a we wrześniu jeszcze kilka startów. Niezdecydowanych serdecznie zapraszamy do sekcji - naprawdę warto! Każdy start to nie tylko nowe emocje i przygody, ale również nowe znajomości i fantastyczne relacje z rówieśnikami z całego kraju, którzy - tak jak my - pokochali ten piękny i kolorowy sport. Na koniec UKS Krośnica dziękuje rodzicom - Darii i Tomaszowi Matyskom, Agnieszce i Józefowi Suślikom - za nieocenione wsparcie, obecność na zawodach i dzielenie z młodymi sportowcami wszystkich emocji, zarówno tych radosnych, jak i w trudnych dla nich chwilach. Wielkie podziękowania kieruję też do Joanny i Krzysztofa Burnosów. - "Nie dałbym rady bez Was. Wasze wsparcie, ciepło, z jakim podchodzicie do wszystkich dzieci, i serce, które dla nich otwieracie jest nie do opisania. Dzięki Wam te wyjazdy stają się czymś więcej niż tylko zawodami - to wspólne przygody, które zostaną z nami na zawsze". Kolarstwo to szkoła życia. Tu dzieci uczą radzenia sobie z porażkami, z bólem, ale też z radością po przekroczeniu linii mety. To wspaniała przygoda, która buduje charakter. Uczy pokory i wytrwałości. Po takich wyścigach zostają nie tylko wyniki i medale, ale też opalone twarze z wyraźną linią kasku, białe ramiona i nogi - znak rozpoznawczy prawdziwego kolarza. A wynik? To tylko liczby. Liczy się to, że mimo zmęczenia oni wciąż chcą wsiadać na rower - zwykły, nie elektryczny. Przy tej okazji pragniemy również wyrazić wdzięczność wszystkim partnerom i sponsorom, którzy realnie wspierają naszą działalność sportową i organizacyjną. Szczególne podziękowania kierujemy do Fundacji ORLEN, której wsparcie pozwoliło nam rozwinąć skrzydła i funkcjonować na poziomie profesjonalnego klubu, a także do Gminy Izbicko, od lat konsekwentnie towarzyszącej naszej szkółce kolarskiej w jej rozwoju. Dziękujemy również firmie Lukascar za nieocenioną pomoc logistyczną i użyczenie busa, dzięki czemu możliwa była bezpieczna realizacja wyjazdów treningowych i startów w zawodach. Na fotorelację z imprez zaprasza Piotr Besz
Więcej: "Jutro będę Duży,...